
Budapeszt
2 lipca z Kartuz w podróż życia do Gruzji, wyruszył rowerem Paweł Serkowski znany podróżnik z Kaszub. Pasjonat i miłośnik kaszubskiej Baśki. Paweł w swojej podróży dotarł już do Bułgarii poprzez Węgry i Rumunię.
Przejazd przez Węgry zajął mi 2 dni, podczas których najciekawszym miejscem okazał się Budapeszt, że względu na piękną architekturę i przyjemny klimat. Można tam spotkać bardzo dużo Polaków na wakacjach. Przez Węgry jechałem bardzo szybko, bo są tam wielkie równiny. Pojechałem do Budapesztu, bo ktoś mi powiedział, że to ładne miasto i rzeczywiście jeżeli ktoś lubi piękną architekturę i tłumy turystów to jak najbardziej. Ja bardziej wolę dziką niczym nieskażoną przyrodę.
Tymczasem jadę do Rumunii na spotkanie z cyganami. Zamierzałem sprawdzić czy te stereotypy o nich to prawda. W Rumuni zaskoczyło mnie to że nie widziałem tam zbyt wielu Cyganów, a życie w dużych miastach wygląda bardzo podobnie do naszego. Jednak na wsi wszystko wygląda jak u nas za komuny. Na głównych krajowych drogach często można spotkać ludzi jadących na wozach ciągniętych przez konie. Przy drogach sprzedawane są owoce i warzywa wprost od producentów: melony, arbuzy, pomidory, papryka itd. Za to mam zdjęcie rumuńskiej drogi. Trasy maja naprawdę świetne, o wiele lepsze niż na Węgrzech czy w Polsce. Na drogach króluje Dacia, a przede wszystkim Dacia Logan, jeździ nią policja, taksówkarze, dostawcy pizzy i zwykli obywatele. Rumunię będę jednak wspominał poprzez pryzmat złej pogody - pada i jest zimno tzn. około 20 stopni. Na szczęście wyjeżdżam już z tego zimnego państwa.
Promem przez Dunaj dotarłem do Bułgarii. Przejechałem już około 1800 km. Jestem obecnie w Bułgarii w mieście Sevlievo i szukam serwisu rowerowego, ponieważ mam uszkodzone koło, które muszę wymienić całe. W Bułgarii ludzie posługują się cyrylicą, bardzo dużo osób zna język rosyjski i co ciekawe kiwanie głową na tak u nich oznacza na nie, a na nie na tak. Więc na odwrót jak u nas, zawsze warto się upewnić czy na pewno Da czy Ne. Miałem jechać do Stambułu, aby zjeść kebaba i spotkać się tam z moim przyjacielem ze Słowacji Martinem, ale niestety pewien problem zatrzymał go w domu.
Dlatego teraz rozważam pomysł, żeby udać się do Warny i stamtąd popłynąć promem bezpośrednio do Gruzji, z pominięciem Turcji. Wysyłam kilka pięknych zdjęć i pozdrawiam wszystkich czytających…
Paweł