Wywiad z Antonim Kiełpińskim – propagatorem Baśki w Gnieźnie
- Szczegóły
- Opublikowano: sobota, 15, czerwiec 2013 10:52
- Opublikowano: 15 czerwiec 2013
Panie Antoni proszę opowiedzieć o sobie!!!
Antoni Kiełpiński: Witam serdecznie. Urodziłem się w 44 ub. wieku w obozie pracy przymusowej usytuowanym na terenie III Rzeszy, w mieście Dessau. Kombatantem nie jestem, ponieważ IPN zaopiniował ten obóz, przyznając przy tym, że nie prowadził żadnych badań. Były to osiedla mieszkalne specjalnie wybudowane przez hitlerowców aby kwaterować w nich robotników ze wschodu przyjmowanych w systemie wolnonajemnym, zgodnie z rozporządzeniem ministra propagandy w rządzie Hitlera, Goebbelsa. Początek żywota jak widać dość ciekawy.
Panie Antoni czy lubi Pan podróżować na Kaszuby???
Antoni Kiełpiński: W Polsce jest tyle uroczych miejsc, do takich zaliczam Kaszuby, Szwajcarię Kaszubską w szczególności, które warto zwiedzać.
Proszę powiedzieć ile lat już gra pan w ,,Baśkę’’ i ,,KOP’’???
Antoni Kiełpiński: Z zawodu technik mechanik na zasłużonej emeryturze, stąd wiele czasu na grę w karty, która nie jest moją pasją ale lubię grać i rywalizować we wszystko. A że KOP był popularną grą w Gnieźnie kiedy byłem brzdącem. Dlatego nie można było nie nauczyć się kłaść karty w myśl zasad, w wieku dziecięcym - 9-10 lat. W domu mojego dziadka grali jeszcze bez najmocniejszego Asa kier i do tego z królami, jak była piątka graczy. Wychodzi na to, że gram już bez mała, jak ten czas leci - 60 lat. Moi „nauczyciele”, starsi koledzy, już odeszli do krainy wiecznych łowów, a trzeba powiedzieć że byli znakomici, nie przebierali też w środkach - przy złym zagraniu aplikując od ręki „nerkę” ku pamięci. Było to walnięcie pięścią z tyła w jedną ze stron tułowia powyżej biodra. Bolało jak cholera. Starałem się grać poprawnie głównie aby uniknąć razów. Skutek tego typu nauki wyszedł mi chyba na dobre.
Panie Antoni jak grają „baśkarze’’ z Wielkopolski ???
Antoni Kiełpiński: Wszystko bierze w łeb, kiedy karta nie idzie. Jednak ważne jest to by umiejętnie kartę wykorzystać i punktować głównie podnosząc wartość gry. Grać same „Zolo”, „Grany” to żadna satysfakcja a tylko zbieranie punktów co wcale nie znaczy, że od stołu odchodzi się jako zwycięzca. Nie cierpię braku polotu, wyłącznej gry dla zysku tzw. murarstwa. Tacy zawodnicy zdarzają się często i są utrapieniem w każdym regionie Polski. A samo spotkanie przy stole to nie tylko gra w karty ale mile spędzony czas ze starymi znajomymi. Można powspominać, jakąś zakąskę zalać, a szczególnie przy częstych spotkaniach podnosić umiejętność gry.
Czy uczył Pan dzieci grać w ,,Baśkę’’ ?
Antoni Kiełpiński: Obecnie w KOPA gra się rzadko. Młodzież ma inne zainteresowania. Z moimi dzieciakami nie grałem, ani nie uczyłem bo nie mogłem ich do nauki gry w KOPA zapędzić.
Panie Antoni, czy wraca moda na ,,KOP’’ i ,,Baśkę’’ w Wielkopolsce???
Antoni Kiełpiński: Zawsze każda zmiana, inny wariant gry przynosi coś nowego. „Grany” to rzeczywiście wprowadzenie innowacji ale głównie należy kłaść nacisk na poprawne rozgrywanie rozdania bez „Granów”. Niestety często grałem na kurniku z osobami nie mającymi pojęcia o grze kiedy nie jest zgłoszony „Gran”. Przykładów można mnożyć. Szkoda na to czasu. Najbardziej wkurza to, kiedy na zwróconą uwagę o złym zagraniu taki ignorant pisze „dupek”. Ja zawsze przyznam rację, nie obrażam się jeżeli uwaga jest zasadna. Dlatego skończyłem grę na kurniku mimo, że miałem już ponad 3400 punktów w rankingu.
Jakie cechy powinien mieć dobry „baśkarz”???
Antoni Kiełpiński: Za spokojnym być nie można ale też nie można się przesadnie wkurzać. O uczciwości nie wspomnę, bo to każdego obowiązkiem jest.
Co pan doradzi osobom, które chciałaby się nauczyć grać w „Baszkã” i ,,KOP’’???
Antoni Kiełpiński: Poprawnej gry w BASZKĘ czy KOPA niektórych nie można nauczyć. Dobrze grać to trzeba się z tą żyłką urodzić.
Najlepsza gra???
Antoni Kiełpiński: A najbardziej śmiałem się, kiedy będąc pod wpływem na drugiej ręce zagrałem „Zolo” bez trzech najsilniejszych kart. Gość wyszedł z Damy trefl i poleciało. Udało mi się też wygrać „Zolo” z 10 kier i trzema Waletami na wyjściu ale był to efekt złego zagrania rywali bo w 99% ta gra jest nie do wygrania.
Największa porażka???
Antoni Kiełpiński: Największa moja wsypa to rozdanie kiedy byłem na wyjściu, grałem cichą z A kier i W karo - dałem hirsza. Klynska jak to u nas mówią.
Pana ulubione hobby???
Antoni Kiełpiński: Lubię grać w tenisa. Pogrywam 3 razy w tygodniu po godzinie aby nie zastygnąć jak wosk.
Jakie oczekiwania względem Mistrzostw Polski???
Antoni Kiełpiński: Wtedy z pewnością nie było by mnie ani moich kolegów na tych mistrzostwach. Będę starał się osiągnąć wraz z kolegami jak najlepszy wynik, zależny w dużej mierze od farta. Poznam nowe twarze, poznam nowych ludzi.










(Mirka Wasilke - pierwsza z prawej)

















